Jadąc na zbiórkę dostaję tel . że autokar się zepsuł i cały plan lekko się rozsypał. W związku z tym, że był to pierwszy dzień wakacji załatwienie zastępczego busa graniczyło z cudem, ale po wykonaniu miliona telefonów udało się załatwić zastępstwo na 1 w nocy. Cała ekipa i APO Team czekał z niecierpliwością kiedy w końcu ruszymy podbić L2A, a tu kolejny tel, że nie ma drugiego kierowcy i dopiero ruszymy dnia następnego. Zmęczeni oczekiwaniem ruszyliśmy na mały rekonesans po ul. Mariackiej, żeby umilić czas naszej ekipie i wynagrodzić godziny wyczekiwania na busa. No i zaczęło się „meta, seta…” potem Cooler i nagle zrobiło się jasno, Augustyn złapał drugi oddech tego poranka i podjął bitwę na rymy z lokalesem, lecz tego poranka miał takie flow, że chyba nikt by mu nie dorównał(no chyba że Snoop) i wbił ziomka w ziemię. Po niezłej lekcji rymowania udaliśmy się na inhalacje do groty solnej żeby zregenerować siły przed podróżą. Jako organizatorzy stanęliśmy na głowie żeby początkowa porażka z autokarem odwróciła się w dobrą passe. Po wykonaniu kilku telefonów udało się przedłużyć pobyt i skipass dla naszych homies. Jak każdy wie podróż do Francji bywa długa lecz w dobrej ekipie czas szybko leci i po nastu godzinkach zawitaliśmy do Les 2 Alpes, które przywitało nas wielką ulewą i wiatrem, jak się później okazało wyciągi były nieczynne cały dzień więc nic nie straciliśmy, a nawet zyskali bo możliwość jazdy w sobotę przy pełnym słońcu oraz zobaczenie finałów Kumi Yamy, wszystko zrekompensowało, a my mogliśmy dopingować ekipę APO i Team Burna(Brylok, Heiki,Junior) który zajął 5 miejsce, wielki gratulacje dla czarnuchów. Pierwszego dnia na stoku skupiliśmy się na butteringu i trikach na flacie, potem mniejsze hopy aby opanować podstawy jumpingu. Popołudniu chill na basenie gdzie doskonaliliśmy równowagę na trickboardzie nawet w basenie co nie spodobało się obsłudze, ale jak zabawa z EHschool to na całego:). Wieczorkiem godzinna sesyjka na trampolinie gdzie ekipa opanowała graby i rotację z deską, no i oczywiście nie mogło zabraknąć clubingu, który nas lekko pochłonął i zabawa była przednia. Kolejne dni na świeżości wbijaliśmy na park aby doskonalić skoki, które były coraz wyższe i dalsze oraz przenosić tricki z flatu na boxy. Po kilku dniach posypały się rotacje 180,360 a w kolejnych dniach nawet 540.Jazda na boxach było coraz bardziej stylowa i każdy próbował nowych trików, tak aby progres był coraz to większy. Popołudniami nie mogło zabraknąć chillu nad basenem, ale mimo tego każdy dzień to jak wielki dzień sportu, gdzie korzystaliśmy z atrakcji miasteczka grając w kosza, piłkę nożną, siatkówkę, saneczki, rowery, skacząc na trampolinie jeżdżąc na longboardzie i doskonaląc równowagę na gyroboardzie i trickboardzie. Oczywiście nie mogło zabraknąć wieczornych wykładów , wideo i fotoanalizy jazdy. Wieczorami cała ekipa jak jedna wielka rodzina podbijała miasto robiąc wielki hałas, nie mogło zabraknąć gry w piłkarzyki, beer-ponga(polecam każdemu) czy tanecznych batelek przy rurce w Le Avelanche. Dzień za dniem mijał i jazda była coraz lepsza więc na dzień przed zawodami(piątek) każdy doskonalił już triczki pod zawody dnia następnego. Ekipa się rozskakała kręcąc rotacje 540,cab 1,czy frontflipy. Na boxach też było ciekawie wejścia 270,lipslidy i preesy, po mega udanym dniu w parku całą ekipa relaksowała się na leżakach na 3200m.n.p.m. potem basenik żeby zregenerować siły nie tylko na ostatni wieczór tego turnusu ale i pod zawody dnia następnego. Hymn wyjazdu „miasto jest Nasze…” i tego wieczoru się sprawdził zdobywając po kolei wszystkie cluby w tej malowniczej miejscówce. Sobota to to dzień zawodów, a zaczęło się od zjazdu na krechę ze szczytu lodowca, najszybsza okazała się Gosia, mimo tego że ostatnia wpięła deskę to doświadczenie zrobiło swoje. Kolejny contest na stylowe ollie nad czapką K2 wygrał David robiąc wysokie ollie one foot. Potem cała ekipa przeniosła się na hopę gdzie stylowym i wysokim cab 1 bezkonkurencyjny w finale okazał się Kortas. Na boxie najlepiej się prezentował Hasan, którego wejścia 270fr i zejścia 270bs były najbardziej stylowe i wygrał konkurencje z Kortasem(szkoda że nie siadł frontflip out). Popołudniu odbyło się podsumowanie całego campu, rozdanie nagród i gadżetów od APO snowboards,Quiksilvera,X-sporu i K2.Wieczorkiem cała ekipa się spakowała i pojechała do kraju, a kolejna przyjechała z Tylase by podbić L2A. Zaczął się kolejny nowy tydzień z nową ekipą i nowymi pomysłami na spędzenie czasu tak by nie oszaleć z nadmiaru atrakcji jakie ich czekały. Wieczorkiem krótki spacer po mieście żeby ekipa mogła się zapoznać z wszystkim, a już dnia następnego to co świstaki lubią robić najbardziej od rana snowboarding, hopy, boxy i rurki tak by każdy mógł spróbować wszystkiego co dawał nam park w L2A.I tak z dnia na dzień cała ekipa pieła się po drabince snowboardowego szaleństwa, skacząc wyżej i dalej oraz próbując pierwszych rotacji i jazdy w half-pipe. Pogoda nam dopisywała więc kultywując basenową zajawkę z poprzedniego tygodnia po udanej jeździe relaks na basenie i opalanko. Popołudniami najweselej było podczas wideoanalizy, gdzie każdy mógł się pośmiać z własnych początkowo średnio udanych przejazdów(ale po to jest analiza:)). Oczywiście nie mogło zabraknąć gier zespołowych jak kosz, siatkówka czy piłka kopana , na pełnej zajawie uderzyliśmy na saneczki gdzie co niektórych poniosła fantazja i powypadali z trasy. Podopieczni również doskonalili równowagę na trickboardzie i gyroboardzie, oraz relaksowali się słuchając muzy z głośnika redbulla, który umilał nam wszystkie domowe imprezy. Odbył się turniej piłkarzyków, który okazał się również małym clubingiem bo roztańczeni zawodnicy nie mogli się odnaleźć na boisku, ale udało nam się rozegrać turniej do końca , wygranym był Brylok i Jamaj, a wygrana poszła na przelew i polały się dzbany złocistego napoju nie tylko na roztańczony parkiet. Cały tydzień wszyscy dobrze się bawili robiąc wielki progres na desce i korzystając z uroków tej francuskiej miejscówki. Ostatniego dnia miały odbyć się zawody ale niestety tego dnia była mega mgła i zamknięty park, jedyne co się udało to pokatować piknik tabel i po doskonalić triczki. Popołudni odbyło się podsumowanie campu rozdanie gadżetów i wyróżnienie najlepszych Riderów, a wieczorem pokaz filmu „Sorry” który był pięknym początkiem dobrej imprezy. Dziękujemy naszym partnerom firmie APO Snowboards,K2, Lib tech, Gnu, Roxy, Signal za ufundowanie desiwa do testowania oraz nagród na zawody. Dziękujemy sklepom Quiksilver Silesia Shop oraz X-sport za wsparcie ciuszkowe i firmie Toko za smary aby nasze desiwa dobrze śmigały, a firmie Go Pro za kamerki, które nagrały to wszystko co się działo.

Dziękuje wszystkim uczestnikom za wspaniałe chwile spędzone razem na stoku i poza nim i zapraszamy na kolejne imprezy z EHshool.Pozdro dla calej ekipy i zaprzyjaznionych ekip z innych teamów za dobra zabawę.Acker

widziane oczami uczestników:

"Co tu dużo mówić, najlepszy wyjazd snowboardowy na jakim miałem przyjemność być;) Nie opierał się głównie na imprezowaniu, co jest co raz częstsze, ale na rzeczywistym podnoszeniu własnych umiejętności. Świetna kadra, videocoaching, fotocoaching, codzienna analiza, a to wszystko w wesołej atmosferze(przecież nie napiszę, że hating jakich mało:). Oczywiście po zajęciach nie można było narzekać na nudę, chłopaki robili wszystko, abyśmy się nie nudzili w czasie wolnym.Generalnie rzecz biorąc polecam wszystkim, którzy chcą się czegośnauczyć i zarazem świetnie bawić:)"Pozdro,Arek:)

"Wyjazd do L2A uważam za mega udany, szkolenie freestylowe na wysokim poziomie, duży wybór testowych desek, zabawa na gyroboardzie i trickboardzie, videocoaching, który wykluczył dużą ilość błędów. Mnustwo atrakcji jak i opieka i wzorowa organizacja z strony EH School"

Matt

"EH SummerCamp w L2A był mega udany - jak każdy wyjazd z EH. Mimo początkowych problemów z przewoźnikiem, pobytu dzień dłużej w Kato, imprezy na Mariackiej i spania w grocie solnej w końcu dotarliśmy na miejsce. Na miejscu jednak pech nas nie opuszczał. Jakiś nonszalancki rzezimieszek zawinął karton z nagrodami i upominkami ale organizator na koniec zapewnił i tak nagrody. Jak minął tydzień ? Ci co byli będą wiedzieli o co chodzi z relacją w dwóch słowach. Pobudka, śniadanie, szkolenia, kąpiel, obiad, impreza - mniej więcej tak wyglądał pobyt. Nie można także zapomnieć o video i foto coachingu, wygranej ze wszystkimi innymi szkołami w piłkę nożną i koszykówkę Nie zabrakło także atrakcji takich jak : basen, batuty, zabawy na trick i gyroboardach, jazdy na deskorolkach i longboardach a także gry we freesbee. Większych wrażeń przyniósł letni tor saneczkowy, na którym wszyscy osiągali prędkości około 100 km/h hah oraz niezapomnianych wrażeń z alpejskiego downhillu, który przeżyły tylko 3 osoby. Powrót także nie był taki bezproblemowy lecz ekipa i atmosfera to wszystko wynagrodziły ! "

David

"Wyprawa do mekki snowboardu L2A miała planowo rozpocząć się w piątek, niestety złośliwość rzeczy martwych spowodowała że w trasę wyruszyliśmy dopiero w sobotę popołudniu. Na szczęście nic nie straciliśmy, a nawet zyskaliśmy! W celu zabicia nudy udaliśmy się na ulicę Mariacką gdzie wszyscy mieli okazję się ze sobą poznać. Po mile spędzonej nocy prawie wszyscy ułożyli się do snu w grocie solnej. W sobotę udało nam się w końcu wyruszyć w podróż na szczęście bez kolejnych niespodzianek.

Po dotarciu do celu ukazała nam się malownicza miejscowość pogrążona w deszczu. Szybkie zakwaterowanie i już kombinowanie co by tu dzisiaj robić. NA SZCZĘŚCIE tego dnia wszyscy byli na tyle zmęczeni że po kilku piwach poszliśmy grzecznie spać. Poniedziałek, pierwszy dzień na śniegu, jakież to było piękne uczucie w lipcu jeździć po prawdziwym śniegu. Co prawda pogoda nas nie rozpieszczała tego dnia to i tak wszystkim dopisywały humory. Tego dnia wieczorem zmieniliśmy znaną dyskotekę Le Avalanche w AVEMELANŻ, od tej pory stała się główną imprezownią całego wyjazdu. Kolejne dni na desce były przepiękne, pełna lampa, ciągły progres, super ogarnięty park, basen, wieczorem videocoaching i zabawa do późnych godzin nocnych, wszystko to w super towarzystwie. Czyli wszystko to co tygrysy lubią najbardziej. Czas podczas wyjazdu był na tyle dobrze zorganizowany że nie było czasu na nudę, jak nie saneczki to trampoliny, cały czas w ruchu. Dodatkową atrakcją były mecze w koszykówkę i piłkę nożną przeciw innym campą z Polski. Drużyna EHschool wygrała wszystko co było możliwe. Dzień przed wyjazdem zafundowaliśmy sobie z chłopakami dodatkową atrakcje w postaci wypożyczenia rowerów do DH i kliku zjazdów specjalnie wytyczonymi trasami. Takiej zajawy nikt z nas dawno nie miał. Jazda rowerem dostarczyła nam niesamowitych emocji. Wspólnie stwierdziliśmy że to najlepiej wydane 51euro podczas całego wyjazdu. Ostatniego dnia odbyło się kilka zawodów między innymi: zjazd na kreche, ollie contest, jibb jam i Best trick. Wszystko odbywało się w luźnej zabawie a za wyłonienie zwycięzców odpowiedzialny był nasz szefo Acker. Po zakończeniu dnia na stoku udaliśmy się aby poogarniać nasze pokoje. Przed samym wyjazdem odbyło się zakończenie i podsumowanie całego wyjazdu. Wtedy właśnie zostały rozdane nagrody za poszczególne konkurencje. Pomimo zabrania przez Kamila kartonu pełnego upominków każdy dostał gadżety od APO. Następnie wszyscy udaliśmy się z bagażami do busa i wybraliśmy się w drogę powrotną

Wyjazd pomimo opóźnienia zaliczam do jak najbardziej udanych. 8dni spędzonych w super ekipie z profesjonalnym podejściem do tematu. Wiele godzin spędzonych na zabawie, jeszcze więcej na śniegu – tego nie da się opisać w żadnej relacji. Snowboard w lecie to coś pięknego każdy zapalony Rider powinien tego spróbować! Dzięki Acker za zajebisty wyjazd !"

Kortas

"Jakiś czas temu, w głowie mojej oraz mojego taty narodził się pomysł, aby wakacje letnie spędzić inaczej niz zawsze, lecz wciąż nie stroniąc od słońca, basenu i zimnego piwka szybka obczajka, ski-mapy itp i decyzja podjęta: kierunek Les 2 Alpe, mega daleko od Poznania, a tu jeszcze trzeba dojechać do Katowic! ostatecznie ruszamy z Wrocławia, spod Ikea (polecam chłodnik w restauracji!) po długiej jeździe, ulewach, upałach, 2 przeczytanych national geographic traveler, rozładowanej baterii laptopa, komórki, wypitym 3em puszkom Red Bulla, 3L Pepsi i 1L mleka czekoladowego wreszcie dojeżdżamy! a tu niemiła niespodzianka: słaby warun = lodowiec nie chodzi, szit! ale nastepnego dnia wszystko rusza jak nalezy, jeździmy na deskach zażywając kąpieli słonecznych - lato jak się patrzy! warto przypomnieć, że jest 2 lipca a my na wysokości 3600m n.p.m. mamy około -5'C, do tego pełna lampa i tak przez kolejne 6 dni pobytu, mistrz relaks! jak napisałem, przez kolejne dni schemat się nie zmienia, dochodzą kolejne atrakcje po, przez narciuchów zwane "apres-ski". Pod naszym Le Meijotelem zbiera się pokaźna grupka zajawkowiczów z Polski, jak powtórzyłem wcześniej kilkukrotnie, śmiało moglibyśmy stworzyć trupę cyrkową: 3 latające we wszystkich kierunkach frisbee, longboardy, deskorolki, trickboardy, gyroboad, do tego siatkówka czy piłka futbolowa warto tu wspomnieć o zakładach bukmacherskich przeprowadzonych podczas finału erło2012: nikt nie wyjął puli, więc przeznaczyliśmy ją na jeden z wielu podczas tego wyjazdu kufli w avalanche czy smithy's - nie pamiętam po codziennym jeżdżeniu był czas na czill i zabawę, smigaliśmy na saneczkach, ograliśmy wszystkich jakich się dało w futbol (dobrze, że obecny z nami Kamil Bednarek - taki z dredami - nie połamał nóg

naszym Olimpijczykom Matysowi i Brelokowi!), wcześniej pokazaliśmy też klasę podczas basketu! do tego poskakaliśmy na batutach i ćwiczyliśmy triczki na sucho, dla mnie jednak największą zajawą i pomysłem na wydanie kilkuset złotych były rowery zjazdowe! polecam każdemu kto pojawi się z EH School w L2A!! Oczywiście nie mogę też zapomnieć o wszelakich kombinacjach skoków do wody na basenie miejskim - w Polszy nie do pomyślenia! ostatniego dnia, oprócz przyglądania się zawodom Kumi Yama rozegraliśmy też kilka konkurencji, m.in. namiastkę Red Bull Zjazdu na Krechę, best trick na hopie oraz King of Box, które nieskromnie przyznam się, zagarnąłem Jeśli chodzi o moje odczucia po wyjeździe: mistrz! lewe kolano jeszcze czuje frontloopa z boxa, ale mega się cieszę letnim progressem, głównie na hopach i poręczach, a także w HP! o imprezach w Avalanche, Mikey's czy Mini Barze wspominać nie będę, bo każdy kto był pamięta lub nie, ale możliwe, że w filmie pojawi się Bonus dłuższy od samego filmu na koniec dzięki EH School, dzięki Acker! dzięki Tato i Siostro za wspólne jeżdżenie, Kamil Bednarek i spółka za śniadanka, dla Gosi i Michała Kukucz-Legieniów za zasłanianie oczu w klubie, dla Julki za najbardziej szalone tańce w klubie, dla pijanej Zuzki Witych za stylówę, dla dziewczyn ubranych w Femi, dla Breloka za porady i info nt. Nike'ów, dla Matysa za przepiękny wślizg w gałę, dzięki Polacy za zajawkę! ode mnie jeszcze szacun dla Kelly Sildaru, mojej nowej sportowej idolki, no i nie mogę zapomnieć o Marceli Frycz i jej pozycji "na żabę" a także Ani De za oświecenie w sprawie słuchawek nausznych! jak wczasy to tylko w sanatorium w Les Deux Alpes " polecam Hasan

"Sprawna integracja, fajnie, że nie powstały grupki a wszyscy bawili sie jak jedna wielka rodzina, wygodne busy, częste przystanki polubił mój pęcherz.Funkcjonalne apartamenty z genialną lokalizacją. Stoki mnie zaskoczyły, myślałam że będzie przeważać twardy śnieg i bardziej obiję tyłek, a tu niespodzianka - mogłam lądować bez obaw że trzeba mnie będzie zeskrobywać, nocy nie pamiętam, plus czy minus? Wyjazd niezapomniany, z pewnością wyjadę z wami gdzieś jeszcze :) "

Ania

"Snowboard w Les Deux Alpes latem? Meega zajawa. Do tego atrakcje poza stokiem takie jak opalanie nad basenem czy saneczki. No i oczywiście wieczorne impreze integracyjne! Świetna opcja. Dzięki EHSchool za ten wyjazd! "

Martini


18-07-2012 EHschool